Wędrowna Wataha II
Wpisany przez PC   

3 maja. 9:00. Wiejską drogą podąża różowy autobus wypełniony harcerzami. Wracają oni z Wędrownej Watahy, która kilkanaście minut wcześniej zakończyła się w Przyłęku.

Wędrowna Wataha to rajd pieszy organizowany przez Słoneczny Szczep "Wędrowcy Południa". W terminie 1-3 maja odbyła się II edycja tej imprezy.

Uczestnicy spotkali się w sobotę o świcie (około 6:30), by autobusem dojechać na miejsce startu. Przed nimi pierwszy dzień wędrówki. Trochę niewyspani, ale uśmiechnięci czekali by wyruszyć drogę. A ta wcale nie okazała się łatwa. Słoneczko mocno prażyło, odległości między punktami spore. Nie było patrolu, który nie pobłądziłby w leśnej głuszy. Ani takiego, który nie spotkałby na swojej drodze bagienka.
Na punktach też nie odpoczywali. Zadania wymagały wysiłku i ruszenia głową. Przed wędrownikami piętrzyły się nie lada trudności: rozwiązywanie zagadek logicznych, nadawanie i odczytywanie wiadomości za pomocą alfabetu Morse'a, rozpoznawanie śladów dzikich zwierząt i wiele innych. Sprawdzano przede wszystkim umiejętność współpracy w grupie i kreatywność uczestników.
Wieczorem organizatorzy przygotowali dla  trochę rozrywki. Uczestnicy bawili się biorąc udział w teleturnieju "Śpiewające fortepiany". Tylko.... samych fortepianów zabrakło w szkolnej sali gimnastycznej w Kamionce.

Marszruta w drugim dniu była krótsza, co wcale nie oznacza, że łatwiejsza. Nie przewidziano bowiem jednego - paskudnego psikusa pogody. Większość trasy wędrownicy pokonywali w strugach deszczu. Wkoło nich grzmiało i waliły pioruny, a oni wytrwale, krok za krokiem, parli do przodu. Przykryci katanami i płaszczami przeciwdeszczowymi, w przemoczonych butach, stale posuwali się naprzód. Bez odpoczynku i słowa skargi. Marzyli tylko, by dojść jak najszybciej do celu. Około 18 wykończeni i przemoknięci do suchej nitki dotarli na miejsce. Po rozpakowaniu plecaków okazało się, że także ich nie oszczędziła burza. Z trudem znaleźli coś suchego do ubrania. Chwilę później, siedząc już przy stole, jeden z druhów powiedział: "Jak mało trzeba człowiekowi do szczęścia - suche skarpetki, zupka chińska i gorąca herbata"
I tym razem to szkoła w Przyłęku znalazła swoje nowe przeznaczenie. Wszędzie, na każdej balustradzie, parapecie, krześle schła odzież. I, o dziwo, nikomu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie - mimo tego, że mało kto mógł się poszczycić suchymi spodniami, wszystkim dopisywały humory.
Na wieczornym, obrzędowym kominku wszyscy się odprężyli. Panowała wspaniała atmosfera braterstwa i jedności. W zadumie rozważano kolejne punkty Prawa Harcerskiego i swoją postawę podczas rajdu. Kilka godzin śpiewano ciepłe, harcerskie piosenki.
Rano odbyło się podsumowanie rajdu. Komendant Słonecznego Szczepu hm. Mirosław Pietrzak krótko skomentował - "Wędrowna Wataha odniosła sukces, ponieważ uczestników jest więcej niż organizatorów. " :)
Następnie wręczono piękne, pamiątkowe dyplomy i plakietki Watahy. Patrolem, który sprawdził  się najlepiej był patrol z 12 PDW "Skorpion". Nagrodą dla dla niego jest przechodni proporzec  Wędrownej Watahy.
Na zakończenie zrobiono pamiątkowe zdjecia.

Kaja Filaczyńska

Dodaj do:    Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar