|
HarcTrek II czyli sposób na wyczyn |
|
Wpisany przez Przemek Cynkier
|
|
Po raz kolejny grupa harcerzy z mieleckiego hufca postanowiła sprawdzić swoje możliwości w trudnych zimowych warunkach. W nocy z 13 na 14 marca odbył się Harc Trek II, ekstremalna impreza na miarę wyczynu. oto co pisze pomysłodawca Bartłomiej Maryniak -Impreza rozpoczęła się w nocy z piątku na sobotę. Po krótkich przygotowaniach w hufcu udaliśmy pod strzelnicę gdzie miał dołączyć do nas Krzysiek. Stamtąd w pełnym komplecie wyruszyliśmy na miejsce gdzie planowaliśmy rozbić namiot. Wędrówka była bardzo trudna. Nierówne i częściowo zamarznięte leśne drogi bardzo dawały nam się we znaki, było. Dochodziła jeszcze ujemna temperatura i miejscami silny wiatr który nie pozwalał na dłuższy odpoczynek.
Wymarznięci i głodni dotarliśmy na wąwóz w Dębiakach, gdzie z trudem rozpaliliśmy ognisko, oraz rozbiliśmy namiot. Po zagrzaniu się przy ognisku i tradycyjnym zagotowaniu wody w menażce (później jej wypiciu) złapała nas senność więc postanowiliśmy się przespać. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste. Nas było dziewięć osób, namiot był 4 osobowy i miał dziurę (czyt. wentylację), mieliśmy dwie karimaty, jeden śpiwór i każdy chciał SPAĆ. Z trudem, ściśnięci jak sardynki w puszce (one chyba miały większy luz) zasnęliśmy. Żeby nie zamarznąć budziliśmy się co kilka minut i sprawdzaliśmy czy wszyscy jeszcze w miarę normalnie oddychają, lub w przypadku Karola chrapią. Po godzinie przerwaliśmy to, co raczej snem nazwać nie można i jeszcze bardziej zmęczeni i zmarznięci wygramoliliśmy się z namiotu. Ognisko już dawno straciło swoje walory cieplne, więc musieliśmy je na nowo wskrzesić. Po rozpaleniu nastąpiła nagła zmiana nastrojów, Przemek spalił sobie buta, wyszło słońce, ptaki zaczęły śpiewać a my pełni optymizmu udaliśmy się do domów gdzie czekały na nas… a to już inna historia. ( tak sielankowo to nie było :)
|