| Kretowiska w CV |
| Wpisany przez phm. Daria Siwka HR |
Mówi się, że to detale dopełniają całości. Każdy z nas ma ich w swoim życiu kilka: ulubione korale, kolczyki, torebka, breloczek do kluczyków od samochodu, sprawdzone i wysłużone pióro, pokrowiec na komórkę. Starannie dobrane detale dopełniają całości w naszym stroju, w naszym mieszkaniu i w naszym życiu. Również zawodowym.Nazwa pliku Odbierając setki maili z załączonymi dokumentami aplikacyjnymi mam przegląd przez najróżniejsze sposoby nadawania tytułów dla CV i LM w plikach. Czasem są to o tyle zabawne nazwy, że zapadają w pamięć na dłużej. Bynajmniej nie służy to jednak pozytywnemu odbiorowi danej osoby. Do określeń tych zaliczyć na pewno mogę: „CV mojej rybki” (to przesyłał pewnie jakiś zakochany po uszy w swojej dziewczynie chłopak), „To drugie (CV)” (hmmm, czemu nie otrzymałam „pierwszego”?), „Agusia” (śliczne imię, ale tutaj trochę niestosowne). Rada: CV i LM zawsze tytułujemy w sposób: imię i nazwisko – CV; imię i nazwisko – LM. Bo choć wysyłamy je mailem (a zatem nasz adres jest widoczny), to po zapisaniu gdzieś w dokumentach, taka osoba od rekrutacji ma utrudniony sposób szybkiej identyfikacji naszych danych. Powiecie – przecież to nie problem zapisując dokument od razu zmienić jego tytuł na właściwy. Z tym, że jest to obowiązek osoby starającej się o pracę, a nie HRowca. Nagranie na sekretarce w telefonie Załóżmy, że nasze dokumenty aplikacyjne spodobały się na tyle, że osoba prowadząca rekrutację wykręci do nas numer chcąc umówić się na spotkanie. Jak myślicie, jak można odebrać nagrane na sekretarce odgłosy imitujące intymne zbliżenie (że eufemistycznie się wyrażę)? Zdarzyło mi się to ostatnio. Taka byłam zszokowana, że jednak nie zostawiłam wiadomości na sekretarce u potencjalnej naszej asystentki… Inne „odgłosy” również są wesolutkie: piosenki w stylu disco polo („Jesteś szalona/mówię Ci”) albo „ej (…) znamy Wasze sztuczki”. Przynajmniej można sobie przy nich ponucić. Rada: jakkolwiek nagrania te byłyby skoczne i rozrywkowe, to moim zdaniem powinny zniknąć z naszych telefonów przynajmniej na czas poszukiwania przez nas pracy. Treść maila Samo załączenie dokumentów aplikacyjnych nie wystarczy! Wysyłając je mailem należy napisać również parę słów na temat: - nazwy stanowiska pracy, na jakie aplikujemy (podając nr referencyjny) - źródła ogłoszenia o pracę - dlaczego to właśnie my się o nią staramy (dosłownie w paru zdaniach) - rozmowy kwalifikacyjnej, na którą stawimy się oczywiście z przyjemnością Na końcu przedstawiamy się z imienia i nazwiska i podajemy swój numer telefonu. Ważne: nie załączamy żadnych skaczących ludzików, powiewających flag (nawet gdyby to był 11 listopada) czy całujących się miśków. Sam mail również powinien być zatytułowany (najlepiej nazwą i numerem referencyjnym stanowiska). Na pewno nie należy wysyłać maila bez tematu (często są kasowane) oraz nie należy też pisać w jego treści sformułowań „roszczeniowych”: „Niech to Pani się do mnie odezwie”, „Skoro zależy Pani na dobrym pracowniku, to niech mnie Pani znajdzie”, „Jestem pod telefonem, proszę zadzwonić i przedstawić mi tę pracę. Może mi się spodoba” (tak, tak, i takie się zdarzają). Rada: mail jest często pierwszym naszym kontaktem z osobą poszukującą pracowników. W myśl zasady, że „pierwsze wrażenie jest tylko jedno” zróbmy wszystko, abyśmy pozytywnie mogli przejść dalej do następnych etapów. Nasz adres mailowy Adres mailowy świadczy, w jakiś sposób, o właścicielu. Czasem otrzymuję dokumenty aplikacyjne ze służbowych adresów mailowych (tego robić nie wypada), ale najczęściej z prywatnych skrzynek. Prywatne skrzynki nazywane są rozmaicie. Oto najciekawsze z nich: - robaczek@....- buziaczek@... - lowelas@... - najpiekniejsza@... - pan_i_wladca@... Hmmmm, szczyt narcyzmu i samouwielbienia. Jakkolwiek każdy z nas jest w pewnym sensie próżny, to takie maile zdecydowanie nie świadczą o profesjonalizmie danej osoby. Rada: najlepiej założyć sobie konto z imieniem i nazwiskiem, np.: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Nikt oczywiście nie zabrania nam mieć „buziaczków” i innych takich, a konto z imieniem i nazwiskiem (które potem łatwo zidentyfikować rekruterowi wśród stosu innych maili) możemy wykorzystywać tylko do celów „zawodowych”. Morał: niuanse czy detale dopełniają całości również w naszych etapach starania się o pracę. I oczywiście nikt chyba nigdy nie dostał pracy tylko dlatego, że miał prawidłowo zatytułowanego maila, o odpowiedniej treści i z dobrze prezentującymi się dokumentami aplikacyjnymi (ważniejsze jest doświadczenie i umiejętności). Ale wielu osobom te właśnie detale pomogły zdobyć wymarzoną pracę. Nie stawiajmy zatem sami sobie drobnych przeszkód, bo człowiek nie potyka się o góry, a jedynie o kretowiska (Konfucjusz). Unikajmy takich kretowisk.
Phm. Daria Siwka HR
Artykuł pochodzi z serwisu Harcownik Wielkopolski www.harcownik.zhp.wlkp.pl
|
Mówi się, że to detale dopełniają całości. Każdy z nas ma ich w swoim życiu kilka: ulubione korale, kolczyki, torebka, breloczek do kluczyków od samochodu, sprawdzone i wysłużone pióro, pokrowiec na komórkę. Starannie dobrane detale dopełniają całości w naszym stroju, w naszym mieszkaniu i w naszym życiu. Również zawodowym.
Adres mailowy świadczy, w jakiś sposób, o właścicielu. Czasem otrzymuję dokumenty aplikacyjne ze służbowych adresów mailowych (tego robić nie wypada), ale najczęściej z prywatnych skrzynek. Prywatne skrzynki nazywane są rozmaicie. Oto najciekawsze z nich: - robaczek@....