| Urlop dziekański |
| Wpisany przez Agnieszka Sokolnicka | |||||||||
Czy warto brać urlop dziekański? A jeśli tak, to JAK i GDZIE spędzić tak dłuuugie wakacje? A może jednak warto studiować nonstop 5 lat i mieć je szybko za sobą?
Studiować przez 5 lat nonstop? Moim zdaniem, zdecydowanie nie, choć oczywiście studia skończyć trzeba. Takie miałam podejście w momencie, gdy dostawałam się na studia w Poznaniu. Tak to się zaczęło – podróż dookoła świata – usilne dążenie do jej realizacji.
Ponad rok przed planowaną datą wyjazdu ogłosiliśmy z moim chłopakiem, że zamierzamy jechać w podróż dookoła świata. Oczywiście reakcja nawet naszych znajomych, a co dopiero rodziców była sceptyczna... poczekamy, zobaczymy. My dążyliśmy do celu, bo uważaliśmy, że rok w podróży bardziej nas rozwinie, niż rok studiowania. Tak też naszą 10 – miesięczną podróż rozpoczęliśmy od Ameryki Południowej. Spędziliśmy tam blisko pół roku i w naszym odczuciu był to najbardziej egzotyczny i najbardziej ekscytujący odcinek. Być może dlatego, że właśnie na niego czekaliśmy z największą niecierpliwością. W Brazylii odwiedziliśmy Indian żyjących w dżungli amazońskiej. Próbowaliśmy wspiąć się na najwyższy aktywny wulkan Cotopaxi w Ekwadorze oraz zobaczyliśmy urok Salar de Uyuni, słonej pustyni pomiędzy Boliwią a Chile. Jest to tylko kilka miejsc, które spowodowały, że najczęściej wspominamy ten kontynent. Jeszcze w Ameryce Południowej, zupełnie przypadkowo, dowiedzieliśmy się o możliwości popłynięcia na Antarktydę. Po długim namyśle i szaleńczej jeździe przez Boliwię i Chile dotarliśmy do Ushuaia – najbardziej wysuniętego na południe miasta świata. To właśnie stąd wyruszyliśmy w 10 – dniowy rejs na najbardziej niedostępny kontynent. Chyba tylko zdjęcia, i to nie w pełni, mogą oddać piękno i niesamowitą atmosferę tego miejsca.
Następnie przyszedł czas na Nowa Zelandię. Wspaniały kraj, piękna przyroda, ale po długim pobycie w Ameryce Południowej ciężko było się nam przestawić na zdecydowanie bardziej cywilizowany zakątek świata. Mimo wszystko zwiedzanie kraju Kiwi na rowerze (tandemie!) pozwoliło nam na spojrzenie z innej perspektywy, a dzięki pracy w winnicach poznaliśmy wielu ludzi z całego świata.
Z Nowej Zelandii polecieliśmy do Bangkoku. W stolicy Tajlandii rozpoczęliśmy ostatni już odcinek naszej podróży. W ciągu dwóch miesięcy odwiedziliśmy Tajlandię, Kambodżę i Laos, ale mamy świadomość, ze to zdecydowanie za mało i musimy tam kiedyś wrócić. Trekking na północy Tajlandii pozwolił nam porównać południowoamerykańską dżunglę z jej azjatyckim odpowiednikiem. Natomiast dwa tygodnie w Kambodży, połączone z poznawaniem przerażającej historii najnowszej tego kraju, obudziły w nas jeszcze większy szacunek dla jego mieszkańców. Z kolei Laos wspominamy jako kraj ludzi pogodnych i bardzo otwartych. Podróż zakończyliśmy 17 maja, po ośmiodniowym odpoczynku na wyspie Koh Tao w Tajlandii. To tylko krótki opis 10-miesięcznej podróży, która zmieniła naprawdę dużo w naszym życiu. Przez jej organizację i cały przebieg udowodniliśmy sobie, że należy mieć marzenia, uparcie dążyć do ich realizacji i nie rezygnować, kiedy na drodze wyrastają nam różne przeszkody.
Już przed wyjazdem z Polski i przez całą podróż spotkaliśmy dziesiątki, a nawet setki przyjaznych i pomocnych osób. Często nawet nieznanych, ale rozumiejących to, co robimy.
Mimo że musieliśmy zrezygnować na rok ze studiów, to nie zamienilibyśmy żadnego dnia podroży na inny. Nauczyliśmy się naprawdę dużo i już teraz wiemy, że w przyszłości będzie to procentować. Doświadczenia, które zyskaliśmy, nikt nam nie zabierze. Umiejętności radzenia sobie w trudnych warunkach to jedno, a łatwość nawiązywania kontaktów oraz bycia konsekwentnym w działaniu to drugie. Moim zdaniem jest to jedna z ważniejszych cech, której obecnie wielu brakuje, a która jest tak pomocna w dzisiejszych czasach.
Jak taką podróż zorganizować? Wiele osób mówiło nam, ze „ja nie mogę pojechać w taką podróż, bo nie znam ludzi, którzy mi pomogą”. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Zapytać znajomych, rodziny. Poprosić, żeby oni też pytali. W niedługim czasie okaże się, że nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak szerokie mamy znajomości. Nieocenionym źródłem informacji o tym jak podróżować i gdzie jechać są też inni podróżnicy. Oni tam byli, przeżyli i chętnie podzielą się swoimi doświadczeniami. W dobie Internetu najlepiej odwiedzić fora podróżnicze np. Travelbit.pl. Ludzie, którzy tam piszą naprawdę chcą pomagać. Odpowiedź na pytanie postawione w temacie: “czy warto brać urlop dziekański?” - zdecydowanie TAK:) Więcej informacji na temat naszej podróży znajdziecie pod adresem: www.dookolaswiata.org
Agnieszka Sokolnicka
Agnieszka jest studentką II roku na WSNHiD. Przygoda i chęć przeżycia czegoś nowego zawsze była jaj bliska. Najpierw rodzinne wyjazdy, później przygoda w harcerstwie. W wolnych chwilach zbiera informacje o ludności, kulturze, geografii różnych państw, dzięki czemu czuje się, że jest bliżej kolejnej wyprawy. Jacek jest studentem prawa na UAMie. Odwiedził ponad 40 państw na 6 kontynentach Stanisławski Antarktydę. Wiele miejsc odwiedził będąc członkiem załogi żaglowca Fryderyk Chopin. Artykuł pochodzi z serwisu Harcownik Wielkopolski www.harcownik.zhp.wlkp.pl |
Czy warto brać urlop dziekański? A jeśli tak, to JAK i GDZIE spędzić tak dłuuugie wakacje? A może jednak warto studiować nonstop 5 lat i mieć je szybko za sobą? 







