Honorowa samotność
Wpisany przez pwd. Marta Kanikowska   
samotnosc_lidMówiąc „samotność” zwykle myślimy: alienacja, opuszczenie. A dla nas jest to świadomy wybór.
Mówiąc samotność, zwykle mamy na myśli ten negatywny stan emocjonalny, w którym - chcąc czy nie chcąc - czasem się znajdujemy. Mnie jednak do głowy przychodzi jeszcze jedno znaczenie: sprawność będąca nie lada wyczynem...

Od wielu lat w 23 DSH „SKAUT” raz w roku, na obozie letnim, wędrownicy zostają poddani próbie. Każdy z nich na jedną dobę wyrusza samotnie do lasu. To dopiero są niesamowite 24 godziny! Młodsi i mniej doświadczeni harcerze często realizują to zadanie w parach. Z kolei tacy, którzy już raz przeżyli "Samotność", w lesie spędzą 36 godzin.
samotnosc_jedzenie
samotnosc_motyl

Przygotowania zaczynają się już dzień wcześniej. Każdy wędruje po okolicy i znajduje dogodne dla siebie miejsce biwakowania. Pokazuje je opiekunowi, a później zaznacza na mapie. To wszystko oczywiście ze względów bezpieczeństwa.

Wyrusza się o świcie. Każdy do dyspozycji ma pałatkę, metr sznurka, nóż, 3 zapałki, trochę mąki i wody. Z tym niewielkim ekwipunkiem musi przetrwać. Na miejscu czeka najważniejsze zadanie: szałas. Zazwyczaj w świerkach - ich niskie, opadające gałęzie tworzą świetną kryjówkę. Nie może przeciekać. Posłanie musi być na tyle grube, aby w nocy nie było zimno. Kolejne zadanie- nazbieranie chrustu, który ma wystarczyć na całą dobę. Następnie rozpalenie ogniska - tylko 3 zapałki! Jeżeli przy ogniu rozgrzejemy kamienie, a w nocy ułożymy je w szałasie, będzie cieplej. Później właściwie sama przyjemność: czyli idziemy na jagody! Chodzi oczywiście o zebranie pożywienia. W górach będą jeszcze maliny, jagody, jeżyny… Z kolei na równinach jest szansa na pole ziemniaków, kukurydzy czy pomidorów. Na ognisku pieczemy podpłomyki z mąki i wody. Potem zadanie- każda osoba musi wyryć swoje imię na patyku, a następnie zostawić go w umówionym wcześniej miejscu - dzięki temu kadra wie, że jesteśmy bezpieczni. Wszystko, co najważniejsze już jest zrobione.
samotnosc_podplomyk
samotnosc_sielanka

Ogólnie jest pięknie. Wreszcie jest czas, żeby wyciągnąć się na łące, pooglądać chmury. Świeci słońce. Co rusz w lesie pojawia się jakaś zwierzyna. Obserwujemy mrówki, jaszczurkę, Z tych obserwacji powstanie fajny raport. Możemy też wybrać się na podchody. Podglądamy łanie na żerowisku, życie w pobliskiej wsi, kolegę z innego szałasu, czy kadrę w obozie.
Sielanka? No właśnie… bardzo często faktycznie tak to wygląda. Do zmroku. Jeżeli to końcówka obozu, to pojawia się tęsknota za domem. Naprawdę silna tęsknota… Dodatkowo fizyczne zmęczenie, czasem przeziębienie. A co, jeżeli okaże się, że w miejscu przez nas wybranym właśnie rozpoczęła się wycinka drzew i wszędzie roi się od pracowników leśnych? Albo zacznie padać?… Istnieje też opcja, że znajdziemy się w jakiejś mikrostrefie klimatycznej, w której jest chłodniej, niż w innej części lasu. Może nam też nie starczyć zapałek, bo drewno będzie mokre, zawieje silny wiatr a ostatnia się złamie… W nocy, zwłaszcza w górach jest niesamowicie zimno, około 10 stopni… Jeżeli nasz szałas nie będzie wystarczająco dobry, zmarzniemy, i to bardzo.
Zaczyna się zmaganie z samym sobą… A może wrócić do obozu i po prostu nie zdobyć tej sprawności? Albo iść do szałasu kolegi- razem jakoś tak raźniej będzie. Mogę jeszcze zadzwonić do domu- w końcu zamiast zegarka wziąłem komórkę…
I tu pojawia się istota samotności. Na wierzch wychodzą wszystkie słabostki. Ta sprawność to nie tylko próba umiejętności przetrwania w lesie, ale także, a właściwie przede wszystkim - próba charakteru. Organizm wytrzyma jedną dobę bez porządnego jedzenia, w zmęczeniu i w zimnie. Pytanie tylko brzmi, czy nasza psychika jest na tak silna. Kiedy pojawia się smutek, strach, zmęczenie, dobrze mieć kogoś blisko siebie. A w lesie jesteśmy całkowicie sami.
Świt. Bardzo dokładnie sprzątamy po sobie. Likwidujemy nawet najmniejsze ślady naszej obecności. Zasypujemy ognisko, rozrzucamy chrust, rozbieramy szałas. Wracamy do obozu. Dumni, pewni siebie, z nowymi doświadczeniami. Udało się! Zwyciężyliśmy nasze lęki, pokonaliśmy słabości. Silni i szczęśliwi opowiadamy o naszych przygodach, przeżyciach, o tym co widzieliśmy, co spotkaliśmy. Co nam się udało, a co było największym problemem. Kiedy nam się podobało, a kiedy byliśmy smutni. Koniec.
samotnosc_deszcz

„Samotność” to sprawność honorowa. Przyznajemy ją sobie sami. 

Tekst: pwd. Marta Kanikowska
Zdjęcia: hm. Krzysztof Manista
Artykuł pochodzi z serwisu Harcownik Wielkopolski www.harcownik.zhp.wlkp.pl

Dodaj do:    Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar